MIEJSCE PAMIĘCI I MUZEUM

AUSCHWITZ-BIRKENAU

BYŁY NIEMIECKI NAZISTOWSKI
OBÓZ KONCENTRACYJNY I ZAGŁADY

Wystawa sztuki w byłej kuchni obozowej

List z Domu — Mieczysław Kościelniak
List z Domu —...
Czesław Lenczowski — Oto człowiek – epizod z obozu koncentracyjnego
Czesław Lenczowski...
Walter Spitzer — Ojciec i syn
Walter Spitzer —...
Ostatni całus — Halina Ołomucka
Ostatni całus —...

Wystawa sztuki w byłej kuchni obozowej

Oto odchodzą ostatni świadkowie tragedii Auschwitz. Nie ma już Henia Mandelbauma, chyba ostatnim żyjącym w Europie więźniem Sonderkommando jest Szlomo Venezia. Na świecie żyje ich jeszcze kilkunastu. Po nich nie będzie nikogo, kto widziałby Zagładę z jądra jej ciemności. Młodzi ludzie będą nadal dowiadywali się — jak i dziś, na lekcjach historii lub podczas zwiedzania — co działo się w rozbieralni komory gazowej, w jaki sposób spopielano ciała zamordowanych, gdzie do Wisły wyrzucano popioły. Jednego już nigdy nie zrobią, nie zapytają: „A co Pan czuł, gdy zmuszano Pana do uczestnictwa w tym piekle?”

Temat emocji i odczuć jest ważniejszy, niż można by to ocenić na pierwszy rzut oka. Całe życie więźnia, które obserwujemy przez pryzmat osamotnienia, umęczenia, wygłodzenia, kar, apeli, komand czy chorób — jest życiem emocjonalnie skrajnym. Przeżyć Auschwitz, nie oznacza tylko coś przetrwać, ale i czegoś doświadczyć. I to w tak mocnym stopniu, że minęły lata i dekady, a w koszmarach sennych byli więźniowie nadal odczuwali traumę obozową. Od pierwszej myśli o nowej wystawie ten temat mnie męczył. Jak mówić więcej o ludziach niż o datach czy liczbach? Jak nie stracić człowieka w tym tłumie ofiar? Jak uchwycić, a potem wyrazić i przekazać to czego się samemu nie doświadczyło, a co stanowi sedno przeżycia Auschwitz?

Wystawa główna w Miejscu Pamięci jest i będzie wystawą narracyjną, historyczną, faktograficzną. Poznanie przyczyn i następstw jest podstawą jakiegokolwiek zrozumienia tego, jak doszło do Zagłady. Lecz to nie wszystko i na tym świat się nie kończy. W przyswojeniu faktografii nie zamyka się zrozumienie rozmiaru tragedii. W datach, liczbach i wydarzeniach nie mieści się to czego młodzi ludzie właśnie najczęściej szukają w rozmowach z ocalałymi. Wszyscy potrzebujemy odnaleźć człowieczeństwo w całej tej nieludzkiej historii, ujrzeć człowieka w mordowanym, poczuć jego unikalność i kruchość. A jednocześnie wczuć się w jego doświadczenie i zrozumieć jego zwycięstwo. Nie to które sprawiło, że przeżył, ale to które pozwoliło mu żyć dalej. Prawdą jest, że bez nich, byłych więźniów, nie odtworzymy emocji, odczuć, uczuć, stanów ducha… czyli tego wszystkiego, co było przeżywaną codziennością obozu, w stopniu pewnie większym niż regulaminy, pobudki i apele. Nie odtworzymy tego, o czym nawet byli więźniowie nie zawsze umieli opowiadać. Ale starać się trzeba. Dlatego na całym świecie nagrywane są filmy z relacjami więźniów, aby choć tyle zostało z ich słów, spojrzeń lub milczenia.

Jest jednak jeszcze jedno źródło, w którym bez słów możemy odnaleźć owe uczucia i emocje, które towarzyszyły osadzonym w Auschwitz. Jest to sztuka więźniarska – rysunki, obrazy, akwarele, szkice. Tworzone podczas trwania obozu lub w formie niewysłowionych relacji powstałe już po wojnie. Gdy pierwszy raz oglądałem zbiory sztuki, poraziła mnie wyrazistość emocji, jaka bije z tych rysunków. Wracałem tam wiele razy, aby upewnić się co do mojego odbioru. Pokazywałem je wielu ludziom, patrząc, czy podobnie do mnie odczytują farby na płótnach. Na tych bowiem dziełach artyści, byli więźniowie, wyrzucili z siebie to co zapamiętali najbardziej i co ich męczyło jeszcze wiele lat po 1945 r.: uczucia beznadziei, rezygnacji, bezsilności, nostalgii, żalu, strachu, cierpienia, bólu, głodu i zimna. Cała ta wewnętrzna i niewysławialna historia Auschwitz jest wypisana bez słów na obrazach byłych więźniów.

W zbiorach Muzeum istnieje największa na świecie kolekcja takich dzieł sztuki. Składa się ona z kilku tysięcy obrazów i grafik. Wielokrotnie padały pytania, jak je pokazać publiczności. Można pod kątem ich autorów lub stylów – tak zapewne uczyniłoby każde Muzeum sztuki. Lecz Auschwitz nie jest Muzeum sztuki. Można je pogrupować wedle tematów, które ukazują — tak, jak zrobiłoby szanujące się Muzeum historyczne. Lecz Auschwitz nie jest także wyłącznie Muzeum historycznym. W tym Miejscu Pamięci będziemy mogli — dzięki tym nadzwyczajnym relacjom wizualnym — pokazać wnętrze człowieka, uczucia i emocje więźniów. Właśnie dlatego, że niedługo już żaden z nich nie będzie mógł o tym sam nam opowiedzieć.