MIEJSCE PAMIĘCI I MUZEUM

AUSCHWITZ-BIRKENAU

BYŁY NIEMIECKI NAZISTOWSKI
OBÓZ KONCENTRACYJNY I ZAGŁADY

Aktualności

„Wasza pomoc jest mi bardzo potrzebna”. Kolekcja obozowych listów Tadeusza Łukasiewicza trafiła do Archiwum Miejsca Pamięci.

ps
11-03-2015

Unikatowa, niezwykle obszerna kolekcja oryginalnych dokumentów związanych z osobą Tadeusza Łukasiewicza, więźnia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz, zarejestrowanego pod numerem 16941, trafiła do Archiwum Miejsca Pamięci.

Tadeusz Łukasiewicz urodził się 28 maja 1915 roku w Kielcach. Do Auschwitz Niemcy deportowali go 29 maja 1941 r. z Warszawy. Tym samym transportem do obozu trafił m.in. franciszkanin Maksymilian Kolbe.

Na szczególną uwagę zasługuje korespondencja prowadzona przez Tadeusza Łukasiewicza z jego rodziną w Kielcach. Jest to zbiór 20 listów i 4 kart pocztowych, jakie wysłał on z obozu od 28 września 1941 r. do 10 stycznia 1943 r. – Jego bliscy gromadzili niezwykle starannie nie tylko pocztę otrzymywaną od więźnia Auschwitz, ale także zachowali brudnopisy listów, które wysyłali do Auschwitz. Dzięki temu dysponujemy zbiorem 21 tekstów listów wysłanych do więźnia Auschwitz. Pozwala to prześledzić, jak ważna dla obu stron była ta wymiana korespondencji – powiedział dr Wojciech Płosa, kierownik Archiwum.

Tadeusz Łukasiewicz w dwóch pierwszych listach, jakie wysłał z Auschwitz, zwracał się do matki, Jadwigi Łukasiewicz. Zapewniał ją, że „u niego wszystko jest w porządku” i prosił o przysyłanie pieniędzy. Nie zapomniał również o życzeniach imieninowych dla matki, wyrażając przy tej okazji nadzieję, że „rychło się znów zobaczą”. Pozostała korespondencja kierowana jest już do Józefa Kłodawskiego, wuja Tadeusza Łukasiewicza, brata matki Tadeusza, który poinformował więźnia: „Otrzymałem Twoje listy do Matki z 28 września i 12 października br. Nie mamy od Twojej Matki żadnych wieści już od ponad miesiąca i w ogóle nie wiemy, gdzie ona się znajduje. Także urzędowo o nią pytano.”

– Najwyraźniej jednak rodzina doskonale wiedziała, gdzie przebywa matka i wiedział to także sam więzień. Wskazują na to słowa z listu wysłanego przez Tadeusza Łukasiewicza 2 listopada 1941 r.: „Wiadomości mnie nie zasmuciły, ponieważ zmiana pracy dobrze zrobi Mieciowej. Cieszę się, że Jej dobrze idzie.” Ponieważ w zachowanym w zbiorach archiwalnych akcie zgonu tego więźnia podane są imiona jego rodziców: Mieczysław i Jadwiga, określenie „Mieciowa” zapewne odnosi się do matki Tadeusza. Nie wiadomo, z jakich powodów musiała się ukrywać, ale należy sądzić, że była informowana szczegółowo o tym, o czym jej syn pisał w listach do wuja – podkreślił Wojciech Płosa.

Tadeusz Łukasiewicz wielokrotnie podkreślał w korespondencji, jak bardzo jest wdzięczny swej rodzinie za okazywaną mu pomoc –  przede wszystkim tę materialną, w postaci paczek z żywnością i ciepłą odzieżą oraz przelewów pieniężnych. „Wasza pomoc jest mi bardzo potrzebna”, napisał w liście z 30 listopada 1941 r. Wuj Józef wspierał też siostrzeńca dobrymi wieściami o stanie zdrowia licznej rodziny i przesyłając krótkie informacje z życia codziennego. O jednym ze swoich synów wspominał: „Mały Józek rozwija się dobrze. Sam nauczył się czytać i pisać, a na 1 marca będzie miał dopiero sześć lat.”

Z pewnością szczególnie trudne dla korespondujących było poczucie rozstania, przede wszystkim w czasie Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Tadeusz nie ukrywał tego, pisząc, że: „list od Was przypomniał mi przedwojenną Wigilię, którą z Wami spędziłem. Chciałbym tegoroczną Wigilię także z Wami przeżyć.” W odpowiedzi uzyskał zapewnienie: „Bardzo nam brakowało Ciebie podczas Wigilii.”

Tadeusz Łukasiewicz w jednym z listów poinformował wuja, że listy w jego imieniu piszą inni współwięźniowie, ponieważ jego znajomość języka niemieckiego nie jest wystarczająca. Charakter pisma w zachowanej korespondencji wskazuje na to, że pisały ją przynajmniej cztery osoby. Zasadniczo treść korespondencji Tadeusza nie budziła zastrzeżeń obozowej cenzury. Jedynie z listu z 5 kwietnia 1942 r. usunięto niewielki fragment tekstu. Bez wątpienia jednak Tadeusz Łukasiewicz zdawał sobie sprawę z tego, jak ważna i przydatna była w obozie znajomość języka niemieckiego. Nie tylko właściwie pozwalała rozumieć polecenia wydawane przez esesmanów i więźniów, a co za tym idzie, właściwie je wykonywać i uniknąć w ten sposób kar za opieszałość czy wręcz nieposłuszeństwo.

– Umiejętność posługiwania się językiem niemieckim była także pomocna w znalezieniu dobrej, jak na warunki obozowe, pracy. Ważną informację na ten temat znajdujemy w liście wysłanym z Auschwitz 4 października 1942 r.: „Teraz mogę uczyć się niemieckiego i mam do tego wiele możliwości.” – powiedział Płosa.

Ostatni zachowany list wysłany przez Tadeusza Łukasiewicza z Auschwitz datowany jest na 10 stycznia 1943 r. „Bardzo dziękuję za Twoje życzenia, jak też za dwie paczki. Z okazji minionych Świąt i Nowego Roku przesyłam Wam wiele szczerych i serdecznych życzeń, także krewnym, całej Rodzinie i Znajomym proszę również przekazać życzenia noworoczne.” – czytamy.

Zachował się także brudnopis ostatniego listu, który wuj Józef wysłał do siostrzeńca. Dokument ten jest datowany 13 stycznia 1943 r. Ów ostatni list nie trafił już do adresata. Według zachowanego w Archiwum aktu zgonu, Tadeusz Łukasiewicz zmarł w Auschwitz 14 stycznia 1943 r. 

Fotografia obozowa...
Pierwszy list...
List z 5 kwietnia...
Fragment brudnopisu...