Rozmiar czcionki:

MIEJSCE PAMIĘCI I MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKENAU BYŁY NIEMIECKI NAZISTOWSKI
OBÓZ KONCENTRACYJNY I ZAGŁADY

Aktualności

63 rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz

27-01-2008

Tegoroczne obchody poświęcone były tragediom rodzin różnych wyznań i narodowości, które cierpiały i ginęły w obozie a hasło tegorocznych uroczystości – „Utracone rodziny” – wybrano ze względu na dwie historyczne rocznice, obchodzone w tym roku. 65 lat temu, w 1943 r., niemieccy naziści utworzyli w Birkenau dwa tzw. obozy rodzinne: dla rodzin romskich i żydowskich. Większość uwięzionych zginęła w tych obozach lub została zamordowana w komorach gazowych.

Udział w uroczystościach upamiętniających wyzwolenie obozu 27 stycznia 1945 r. przez żołnierzy sowieckiej Armii Czerwonej wzięli byli więźniowie Auschwitz, przedstawiciele parlamentu, rządu i prezydenta RP, deputowani parlamentu europejskiego, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, władze i społeczność powiatu oświęcimskiego, zaproszeni goście i wszyscy pragnący uczcić pamięć ofiar nazistów. Honorowy patronat nad rocznicą objęła Para Prezydencka, Maria i Lech Kaczyńscy.

Tragiczne wydarzenia sprzed lat przypomnieli ich uczestnicy, wówczas dzieci-więźniowie, deportowani do Auschwitz: Toman Brod z Czech, Lidia Maksymowicz z Białorusi, Krystyna Kobylańska i Jerzy Ulatowski z Warszawy oraz Zofia Cielecka-Nowak z Zamojszczyzny.

Dyrektor Muzeum, Piotr M.A. Cywiński, zwracając się do zebranych pytał: – W jaki sposób małe dziecko mogło dużemu mocarstwu zabierać przestrzeń życiową? W jaki sposób staruszka zagrażała czystości rasowej? Do kogo miałbym dziś to pytanie kierować... [...] Jest coś dramatycznie ogólnoludzkiego w doświadczeniu Auschwitz. Coś, co może niepokoić każdego człowieka. I słusznie.

– Świat jest winny pamięć tym wszystkim, którzy przeciwstawiali się i przeciwstawiają zabijaniu niewinnych – powiedziała o bohaterach, którzy nieśli pomoc innym podczas wojny, minister Ewa Junczyk-Ziomecka z Kancelarii Prezydenta.

– Niech pamięć służy nam i następnym pokoleniom jak tarcza, która będzie nas chronić przed złością, nienawiścią, agresją, rasizmem i antysemityzmem – mówiła.

Minister przypomniała podczas uroczystości, w której uczestniczyło ponad 50 byłych więźniów, że wspominany jest podczas niej szczególnie los rodzin. Przypominała, że w Auschwitz brutalnie rozdzielano rodziców i dzieci. – W tym roku przypada 65. rocznica przywiezienia do obozu pierwszych rodzin romskich i żydowskich z getta w Terezinie – mówiła.

Przypomniała o losie polskich rodzin: z Zamojszczyzny, deportowanych w 1942 roku, i powstańczej Warszawy. Apelowała, by nie zapominać o polskich rodzinach, którzy ratowali Żydów, czasem całe rodziny. – Pamiętajmy o bohaterskich postawach Ulmów, Kowalskich, Kosielskich i wielu innych, którzy zostali zamordowani przez nazistów za ukrywanie współrodaków, Żydów – powiedziała.

Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Tomasz Merta, powiedział iż to właśnie w Auschwitz miała ostatecznie przestać istnieć rodzina, ostoja wszelkich wartości i podstawa kształtowania się jednostki. – Takich rodzin, których normalne życie przerwał nazizm były setki tysięcy – dodał minister.

Rząd RP, jak podkreślił, zdaje sobie sprawę z tego jak ważne prace konserwatorskie, edukacyjne i wystawiennicze czekają Muzeum i dlatego zarówno rząd jak i minister kultury w pełni popierają projekty, które tworzą i rozwijają pracownicy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. – Nic nie może stanąć na przeszkodzie zachowaniu pamięci i edukowaniu coraz większej liczby przyjeżdżających z całego świata – zaakcentował Tomasz Merta.

W uroczystości wzięła też udział młodzież z oświęcimskiego liceum im. Stanisława Konarskiego, która zadbała o oprawę muzyczną oraz członkowie lokalnej społeczności romskiej, którzy wraz z uczniami odczytali fragmenty relacji byłych więźniów.

W drugiej części uroczystości ich uczestnicy przeszli pod Pomnik Ofiar Obozu, gdzie złożono wieńce upamiętniające ofiary Auschwitz a rabini oraz duchowni różnych wyznań chrześcijańskich wspólnie odczytali psalm 42 z Księgi Drugiej Psalmów.

Ze względu na znaczenie miejsca i wagę symbolu, jakim dla całego świata jest były obóz Auschwitz-Birkenau, Zgromadzenie Ogólne ONZ w listopadzie 2005 r. ustanowiło dzień 27 stycznia – rocznicę wyzwolenia obozu – Międzynarodowym Dniem Pamięci o Holokauście.

Przemówienie dyrektora Muzeum, Piotra M.A. Cywińskiego

Niepokój

Chciałbym wszystkich tu przywitać.
W tym właśnie miejscu, 
gdzie tak wielu nikt nie zdążył pożegnać. 
Pragnę przywitać tu każdego. Niezależnie od rangi, roli,
funkcji czy motywów, które go tu przyprowadziły.
Ludzie, którzy trafiali do Sauny też bywali
studentami, dyplomatami, politykami, duchownymi, …
Byli rodzicami, dziećmi, kuzynami.
W tym miejscu wszystko to przestawało się liczyć.
Odtąd byli już tylko ofiarami. A dziś jesteśmy tu dla nich. 
Czasem wyobrażam sobie, jak to było przedtem,
zanim to wszystko się wydarzyło.
Jak to było w czasach,
w których sądzono, że tylko zwyrodniałe jednostki
mogą zostać mordercami. Nie podejrzewano, że 
cały system, kultura, polityka, społeczność może okazać się
na taką skalę mordercza. 
Przedtem też były zimy. 
Tutaj na drogach krytej strzechami wioski, 
śnieg skrzypiał pod nogami. 
Siedemdziesiąt lat temu w tym miejscu,
w którym stoimy, nikt niczego nie podejrzewał.
Nikt nie podejrzewał niczego w wielu innych miejscach na świecie.
A potem stało się to, czego nie podejrzewano. 
I dziś już się nikt nie łudzi. I dziś stoimy tutaj
i nie musimy nawet być podejrzliwi. My wiemy.
A może inaczej: wszystko, co ludzkie, stało się nagle bardzo podejrzane.
Mamo, Tato, Malutka, Kochanie, 
nie rozchodźcie się! Chodźmy! 
Te lub podobne słowa rozbrzmiewały pewnie często na pobliskiej rampie. 
Jak dziś na rodzinnych spacerach.
Chciałbym zapytać.
W jaki sposób małe dziecko mogło dużemu mocarstwu zabierać przestrzeń życiową? 
W jaki sposób staruszka zagrażała czystości rasowej?
Do kogo miałbym dziś to pytanie kierować…
Czy jakakolwiek odpowiedź przyniosłaby mi uspokojenie?
Patrzymy na te pustkowia i na te ruiny i nadal odczuwamy niepokój.
Nieznośny niepokój – o to, co się stać może. Pamiętamy co było, wiemy co jest możliwe.
Primo Levi napisał, że gdy lękamy się o przyszłość, to tak naprawdę niepokoi nas przeszłość. 
Dziś niewielu wśród nas pamięta prąd biegnący w tych drutach i krzyki wściekłych esesmanów. 
A jednak wszyscy, nawet urodzeni długo po wojnie,
w tym miejscu odczuwamy niepokój. 
Czyli jest coś dramatycznie ogólnoludzkiego w doświadczeniu Auschwitz. 
Coś, co może niepokoić każdego człowieka. 
I słusznie.

Fragmenty wspomnień więźniów obozu

odczytane w trakcie uroczystości przez uczniów oświęcimskiego Liceum Ogólnokształcącego im. St. Konarskiego (materiały z Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau)
Ofiary stoją już na samochodach gotowe do jazdy. Rozglądają się i szukają, jakby coś zgubiły. Młodej kobiecie zdaje się, że skądś przyjdzie tu do niej ukochany mąż – matka szuka w tragicznej nocy, może jej młody syn przyjdzie do niej. A zakochana dziewczyna szuka i bada, może tam na samochodach z ludźmi znajdzie się jej ukochany?

***
Matkę widziałam ostatni raz, jak płacząc, klęczała przy drutach i żegnała czworo młodszych dzieci, które prowadzono na dworzec. Tego nigdy nie zapomniałam, tego nie da się zapomnieć, to wraca w snach.

***
Tam siedzi grupa kobiet, obejmują się, całują. To spotkały się siostry. Tam naga matka siedzi na ławce i trzyma na kolanach nagą córkę. Dziecko, dziewczynkę nie mającą jeszcze 15 lat. Trzyma jej głowę przyciśniętą do piersi […]. I gorące łzy spływają strumieniem na młody kwiat. Matka opłakuje swoje dziecko, które wkrótce będzie musiała własnymi rękami zaprowadzić na śmierć. 

***
Było strasznie ciemno i strasznie zimno. Wiatr zawodził, baliśmy się Niemców i tych ciemności, które nas otaczały. Płakaliśmy. Modliliśmy się. Co jakiś czas ktoś wołał: Mamo, Tato. Staruszkowie uspokajali nas, ale to niewiele pomagało. Byliśmy głodni.

***
Była ciemna noc. Niemcy wpadli, kazali się z domu wynosić. […] Bez przerwy krzyczeli: Schnell! Schnell! Wyszliśmy. Noc ciemna. Deszcz ze śniegiem padał. Z innych domów wychodzili ludzie, niosący z sobą małe zawiniątka. Niektórzy nieśli chorych i dzieci, bo wszyscy musieli opuścić swoje domostwa. Wieś była otoczona wojskiem. Nikt nie mógł uciec.

***
Gdy ostatni raz widziałam moje młodsze rodzeństwo, moja siostrzyczka powiedziała do mnie na pożegnanie: ty wyjeżdżasz, a nas spalą. Były to ostatnie słowa, które usłyszałam z jej ust. Nigdy ich nie zapomnę.

RELACJE

Były więzień Józef Ciepły 
Niedaleko od obozu, w okolicach Rajska, dostrzegłem na poboczu drogi skuloną postać kobiety. Był to trup więźniarki, którą zastrzelili wartownicy SS. Między miejscowościami Miedźna i Ćwiklice widziałem największą ilość zwłok rozstrzelanych więźniów. Jeden z naszych kolegów, pochodzący z Poznania, doliczył się 114 zwłok. Były to ciała tych, którzy maszerowali przed nami. Trupy leżały bezładnie na drodze, trzeba je było omijać. 
Archiwum PMA-B, Oświadczenia, t.86, k. 125-126

Była więźniarka Ilona Stružinska z Czechosłowacji
W czasie przemarszu podbiegali do nas polscy mieszkańcy różnych miejscowości górnośląskich wynosząc nam mleko i chleb. Esesmani przepędzali siłą tych ludzi i maszerowaliśmy dalej, bez chwili wytchnienia, bez możliwości napicia się czegokolwiek.
Archiwum PMA-B, Oświadczenia, t. 80, k. 170

Była więźniarka Anna Łuszczewska-Chomicz 
W dniu 27 stycznia 1945 roku usłyszałyśmy detonację z granatu w pobliżu bramy obozowej. Natychmiast wyglądnęłyśmy z bloków i ujrzałyśmy idących od strony bramy w naszym kierunku, z karabinami gotowymi do strzały, kilku zwiadowców radzieckich. Zaraz wywiesiłyśmy na drągach prześcieradła z przyszytymi na nich czerwonymi pasami (z wsypów do poduszek blokowych) w formie czerwonego krzyża. Na nasz widok zwiadowcy opuścili broń. Znając język rosyjski zwróciłam się do zwiadowców słowami: „Zdrastwujtie pabieditieli i oswoboditieli”. W odpowiedzi usłyszałyśmy „Uże wy swobodnyje”. Tego samego dnia razem z większymi już grupami żołnierzy przybyła do obozu radziecka czołówka filmowa. Wśród członków czołówki był m.in. znany mi sprzed wojny Polak, Adolf Forbert. Ubrany był w mundur radziecki, ale na furażerce miał polskiego, piastowskiego orła. Zdarłyśmy mu furażerkę z głowy, całując orła z radości. Zarówno furażerka i twarz Forberta były mokre od naszych, po raz pierwszy od dłuższego czasu radosnych łez.
Archiwum PMA-B, Oświadczenia, t. 75, k.9-14

Była więźniarka Zofia Jankowska-Palińska
Przez następne dni panował w obozie wielki chaos. Obóz stał się terenem przemarszu poszczególnych oddziałów wojskowych. Zaczęli odwiedzać go różni ludzie poszukujący swoich bliskich. Po tygodniu przyjechał na teren obozu zespół lekarzy i pielęgniarek z potrzebnym do leczenia wyposażeniem. Otoczono nas staranną opieką. W pierwszym rzędzie zostałyśmy wymyte, przebrane i położone w czystej pościeli. Z uwagi na brak wody, w celu jej uzyskania topiono śnieg. Wodę do picia przywożono beczkami. Trzykrotnie w ciągu dnia wydawano nam posiłku dostosowane do naszego stanu zdrowia. Lekarze przystąpili do ważenia i badania chorych. Mając 18 lat ważyłam 19 kilogramów. 
Archiwum PMA-B, Oświadczenia t. 85, k. 38
OSTATNIE DNI OBOZU AUSCHWITZ

Likwidacja obozu i dowodów zbrodni

Przygotowania do likwidacji KL Auschwitz rozpoczęły się w sierpniu 1944 roku, kiedy Niemcy zaczęli wywozić więźniów z obozu. Do połowy stycznia 1945 roku transportami w głąb Rzeszy wysłano około 65 tysięcy osób, w tym niemal wszystkich Polaków.

Późną jesienią wstrzymano w Birkenau masową eksterminację. Ostatni transport skierowany na zagładę przybył z Terezina 30 października 1944 roku. W tym czasie Niemcy rozpoczęli zacieranie śladów zbrodni – likwidowano doły z popiołami ludzkimi, rozebrano zniszczone w trakcie buntu Sonderkommando krematorium IV, a pozostałe urządzenia zagłady przygotowano do wysadzenia, palono dokumenty obozowe, w tym imienne listy deportowanych Żydów. W pośpiechu wywożono też mienie zrabowane Żydom – ofiarom masowej zagłady. Tylko w okresie od 1 grudnia do 15 stycznia 1945 przygotowano do wywiezienia 514 843 sztuki ubrań i bielizny męskiej, kobiecej i dziecięcej. 

Pod koniec 1944 roku Niemcy wstrzymali rozbudowę obozu. Rozebrano kilkadziesiąt baraków w Birkenau, a zdemontowane części zostały wywieziono w głąb Rzeszy. Więźniów rozproszonych w różnych częściach obozu Birkenau skupiono na terenie odcinka BII.

17 stycznia 1945 roku odbył się w KL Auschwitz ostatni generalny apel. Według zachowanego raportu więźniarskiego ruchu oporu, stanęło do niego łącznie 67 012 więźniarek i więźniów, w tym w obozie Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau 31 894, a w podobozach – 35 118 osób.

Ewakuacja obozu

Rozkaz ostatecznej ewakuacji więźniów KL Auschwitz wydał w połowie stycznia 1945 roku wyższy dowódca SS i policji we Wrocławiu SS-Obergruppenführer Schmauser. Decyzję przyspieszyła ofensywa wojsk radzieckich. Pod koniec stycznia na obozowych alejach płonęły stosy akt. Ponieważ esesmani myśleli już tylko o tym, by jak najszybciej opuścić teren, nie zwracali uwagi na realizację poleceń przez więźniów. Dzięki temu udało się ocalić od zniszczenia część obozowej dokumentacji. 

Niemcy przystąpili również do niszczenia obiektów obozu. 20 stycznia wysadzono krematoria II i III, a 26 stycznia krematorium V. 23 stycznia podpalono tak zwaną Kanadę II, czyli kompleks magazynów z mieniem zagrabionym ofiarom.

W dniach 17-21 stycznia 1945 z KL Auschwitz i jego podobozów wyprowadzono około 56 tysięcy więźniów i więźniarek. Piesze kolumny docierały głównie do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic, skąd otwartymi wagonami transportowano więźniów do obozów w głębi Rzeszy. Tylko na Górnym Sląski zginęło około 3 tysiące ewakuowanych. Ocenia się, iż w trakcie całej akcji zginęło nie mniej niż 9 tysięcy, a prawdopodobnie ok. 15 tysięcy więźniów KL Auschwitz.

Wyzwolenie

W obozie zostało ponad 9 tysięcy chorych i wycieńczonych więźniów, w tym około 500 dzieci. Załoga SS uznała ich za nienadających się do pieszej ewakuacji. Wszyscy mieli zostać zgładzeni. Wycofujący się Niemcy zdążyli zabić około 700 z nich. 

Obóz wyzwolili żołnierze 60. Armii I Frontu Ukraińskiego, która nacierała lewym brzegiem Wisły, od Krakowa w kierunku Górnego Śląska. Bezpośredni udział w operacji oświęcimskiej wzięła 100. Lwowska Dywizja Piechoty, którą dowodził generał-major Fiodor Krasawin. W sobotę, 27 stycznia, przed południem zwiadowcy dywizji weszli na teren podobozu Monowitz. W południe oswobodzili centrum Oświęcimia, a około godziny 15.00, po krótkiej potyczce z wycofującymi się Niemcami, weszli jednocześnie na teren KL Auschwitz i do oddalonego o około 3 km KL Birkenau. W walkach zginęło łącznie 231 żołnierzy radzieckich.

W Auschwitz, Birkenau i Monowitz wyzwolenia doczekało łącznie około 7 tysięcy więźniów. Armia Czerwona wyzwoliła też około pół tysiąca więźniów w kilku podobozach. 

Doraźna pomoc ocalałym

Część byłych więźniów, o ile pozwalał im na to stan zdrowia, tuż po wyzwoleniu odeszła do swych domów. Pozostali zostali umieszczeni w szpitalach zorganizowanych w pierwszych dniach wolności na terenie byłych obozów Auschwitz, Birkenau i Monowitz przez Polski Czerwony Krzyż i radzieckie wojskowe służby medyczne. Byłym więźniom pomagali także ochotnicy - mieszkańcy Oświęcimia i okolicznych miejscowości. Do szpitali trafiło ponad 4,5 tysiąca byłych więźniów z ponad 20 państw, w większości Żydów. Wśród pacjentów było także ponad 200 dzieci w wieku do 15 lat. 

Wyzwolonych leczono i przywracano do normalnego. Posiłki wycieńczonym więźniom wydawano niemal jak leki, by nie umarli z przejedzenia. Wielu więźniów cierpiało na tzw. „KZ Syndrom”. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy po wyzwoleniu w szpitalach zmarło kilkuset byłych więźniów. Byli zbyt wycieńczeniu głodem i chorobami, aby można było ich uratować. 28 lutego 1945 roku w Oświęcimiu odbył się uroczysty pogrzeb ofiar obozu. W przygotowanej obok obozu macierzystego mogile pochowano 470 osób – więźniów pomordowanych w ostatnich dniach istnienia obozu oraz zmarłych tuż po wyzwoleniu. Większość byłych więźniów opuściła radzieckie szpitale polowe i Szpital Obozowy PCK w ciągu trzech-czterech miesięcy po wyzwoleniu.